Please assign a menu to the primary menu location under menu
aparat
LIFESTYLEMODELING

Modeling – podsumowanie pierwszego roku

Dokładnie 4 stycznia minął rok od kiedy założyłam konto na Maxmodels, a w ten weekend rok od pierwszej sesji. Jako miłośnik wszelkich podsumowań, nie mogłam tego przeoczyć 😉 Wielu znajomych pyta mnie skąd pomysł na modeling, jak nawiązuje kontakt z fotografami i w ogóle dlaczego i po co. Tak więc lecę od pierwszych sesji do ostatnich i odświeżam wszystkie wspomnienia. Zapraszam!

Skąd wziął się pomysł?
Zawsze lubiłam fotografię, zazwyczaj skupiałam się na naturze. Nadal uwielbiam robić zdjęcia wszelkim zwierzętom – od biedronek, przez psy do koni.
zwierzęta
Oglądałam wiele inspiracji na pinterestach i tym podobnym stronach, powoli przechodząc w tematykę portretów i fashion – po prostu ludzi. Fakt, jak ciekawie i całkiem odmiennie niż w rzeczywistości można ukazać człowieka i jego emocje zaciekawił mnie, ale tym razem jako osobę stojącą po tej drugiej stronie. W grudniu 2015 zastanawiałam się długo nad założeniem konta na MM. Miałam wątpliwości w kategoriach: „kto w ogóle będzie chciał mi zrobić zdjęcie” lub „co powiedzą znajomi”. Jednak przyszedł styczeń, wiadomo, nowy rok, nowe postanowienia – zaryzykowałam.

Jakie były pierwsze sesje?
W tamtym czasie nie mieszkałam jeszcze w Krakowie, więc pojechałam na weekend do siostry. Jako, że chciałam dobrze zagospodarować ten czas to… umówiłam się od razu na 3 sesje. Dzień po dniu. Przed nimi obawiałam się wszystkiego: że trafię na jakiegoś dziwaka, że będzie sztywna atmosfera, że się zestresuję i nie będę wiedziała co ze sobą zrobić, że fotograf się wkurzy. Co się okazało? Na wszystkich sesjach była mega fajna atmosfera, fotografowie, wiedząc, że to moje początki doradzali mi i pomagali. Razem omawialiśmy nasze pomysły i wizję. Te pierwsze 3 sesje dały mi napęd i jeszcze więcej motywacji.

sesja zdjęciowa
fot. Jan Surmański
sesja zdjęciowa
fot. Kasper Włodarczyk
sesja zdjęciowa
fot. Hubert Węglarski

Przy okazji początków: czy warto założyć konto na MM?
Powiem tak – na tym portalu bardzo łatwo jest złapać kontakty z fajnymi fotografami, wizażystkami czy stylistkami. Jednak nie oszukujmy się, nie jest to żadna profesjonalna strona i każdy może się  na niej zarejestrować. Dlatego często można się spotkać z oszustami czy  propozycjami matrymonialnymi. Oraz oczywiście z ludźmi zapraszającymi na kawę, spotkanie, niewiadomoco w ogóle nie mającym nic wspólnego z fotografią. Co do oszustów to przede wszystkim są to osoby chcące wyłudzić pieniądze, zdjęcia, czy nawet dane osobowe ( o czym jest ostatnio dość głośno – KLIK). Tak więc jeśli nie macie doświadczenia, a ktoś Wam obiecuje górę pieniędzy czy najlepsze agencje to wiadomo o co chodzi. Przed każdym umówieniem się, sprawdźcie dokładnie zdjęcia tej osoby, komentarze i przede wszystkim REFERENCJE! Pustym kontom i anonimowym użytkownikom podziękujcie 😉

Co dalej?
Gdy przeprowadziłam się w czerwcu 2016 roku do Krakowa otwierało  się przede mną coraz więcej możliwości. Każda kolejna sesja uczyła mnie nowych rzeczy, a ja mogłam wyciągać wnioski i się doskonalić. Były też momenty zwątpienia, gdy wydawało mi się, że stanęłam w miejscu i więcej nie ruszę ani o krok. Głównym powodem było to, że przez pierwsze pół roku robiłam praktycznie tylko portrety, więc skupiałam się jedynie twarzy, mimice i emocjach. Gdy z czasem przyszło mi zrobić sesję fashion efekty były marne. Na szczęście, doskonale zdawałam sobie sprawę z tego jaką radość daje mi pozowanie, więc zabrałam się do roboty – godziny przeglądania inspiracji z sesji typowo modowych i duużo praktyki postawiły mnie na nogi i dały mnóstwo satysfakcji. Jak się chce, to się da.
Jedne z ostatnich ulubionych:

sesja Frida Kahlo
fot. Izabela Adamczyk, makeup: Magda Rusnarczyk

Cały wpis o sesji inspirowanej Fridą Kahlo tutaj.

sesja zdjęciowa
fot. Jakub Kolbusz

Cały wpis o sesji „Kontrasty” tutaj.

sesja zdjęciowa
fot. Anastasiya Tkachiv

Dlaczego to lubię i co mi to dało?
Uwielbiam się wcielać w różne postacie, grać, ale także pokazywać samą siebie od innej strony, nie tej codziennej, w pędzie życia, pracy, nauki. Kontakt z ludźmi, którzy również zajmują się fotografią i mają podobne zainteresowania jest kolejną świetną rzeczą. Gdyby nie sesje, nie poznałabym wielu wspaniałych ludzi.
Polubiłam siebie. Wbrew pozorom, modeling nie sprawił, że przybyło mi kompleksów,nie wywołał we mnie chęci do „dążenia do ideału”, większego przywiązania do wyglądu czy wagi. Często można usłyszeć takie zarzuty. Sprawił, że polubiłam siebie w obu wersjach. Tej na zdjęciach, gdzie jestem ubrana przez stylistki, pomalowana przez wizażystki, gdzie przez 20 minut ustawiane jest światło, a ze 100 zdjęć wybiera się pięć. I tej w rzeczywistości, gdzie wstaję godzinę po budziku, wiąże włosy w kitkę, nakładam tylko krem, zarzucam na siebie któryś z ciepłych (lecz niezbyt urodziwych) swetrów i biegnę na uczelnię. I nie przeszkadza mi to w ogóle, bo znam siebie, wiem jak wyglądam i akceptuję to. I wiem też, że kiedy tylko będę mieć ochotę mogę się przemienić w tę super Kasię ze zdjęć. Sedno w tym, że nie zawsze mam i co ważniejsze – nie muszę.

    3 Comments

    • Jakiś czas temu myślałam dokładnie o tym, o czym piszesz – jak to jest być modelką i czy zostanie nią powoduje zwiększoną ilość kompleksów, skoro pojawia się świadomość, że nasze zdjęcia ogląda szersze grono.
      Urzekł mnie ostatni akapit, bo chociaż nie jestem modelką, to mam podobne odczucia – w zwykłym swetrze i włosach związanych na szybko jestem taką samą osobą. Nic się we mnie nie zmienia. Moja osobowość niczego nie traci na tym, że zamiast włosów prostych mam fikuśne upięcie. Jeśli nie chcę – nie muszę wyglądać jak najlepsza wersja siebie. Wystarczy mi, że czuję się wystarczająco dobrze w tym momencie 😉