Please assign a menu to the primary menu location under menu
zimne ognie
LIFESTYLE

Postanowienia noworoczne – co robić by się spełniły

Są trzy typy ludzi. Ci, którzy co roku stawiają sobie te same cele, ale nigdy nie udaje się im ich osiągnąć. Drudzy, z doświadczenia nie robią żadnych postawień, bo wiedzą jak to się kończy. I są ci ostatni – ludzie, którzy planują Nowy Rok i o dziwo (!) realizują swoje postanowienia. Jak to robią? Jak planować swoje postanowienia noworoczne i co robić by się spełniały?

Jak układać postanowienia?

KONKRETNIE i MIERZALNIE, czyli zamiast „zacznę ćwiczyć”, zastanów się jak chcesz to robić, z jaką częstotliwością, co chcesz osiągnąć. Może ułóż plan treningowy? Inaczej sam nie będziesz umiał zweryfikować swojego postanowienia. Bo czy dwa wyjścia na siłownie w miesiącu już je spełniają? Dla jednego tak, dla innego nie. Chcesz doskonalić jakiś obcy język? Z doświadczenia wiem, że „nauczę się lepiej angielskiego” jest do niczego. Bo co to znaczy lepiej? Jak sprawdzisz czy się z tego wywiązałeś i na ile procent? Konkrety! Pomyśl co dokładnie chcesz zrobić, ile czasu dziennie/tygodniowo na to poświęcać. Zapisz to. Może wejście na wyższy poziom np. z B2 na C1? Może chodzi o kwestię wymowy lub gramatyki? Cokolwiek by to nie było, obserwowanie swoich kroków będzie pchało nas do przodu. Dobrym pomysłem jest habit tracker, dzięki któremu mamy widok na cały miesiąc naszych zmagań.

REALISTYCZNIE, by uniknąć frustracji. Musimy spojrzeć, czy dana rzecz jest dla nas osiągalna. Niektóre nie będą choćby ze względu na stan naszego zdrowia, ilość wolnego czasu czy budżet. Tak samo jak nie nauczymy się 5 nowych języków obcych w rok (jeśli komuś się udało, niech da znać jak to zrobił ;)). Aby coś osiągnąć, czasem, potrzeba na to więcej czasu niż dwanaście miesięcy, dlatego, zawsze możesz postanowić sobie jak daleko chcesz przez ten czas dojść lub które z umiejętności poprawić.

NAPRAWDĘ TEGO CHCESZ? Twoje postanowienia są rzucane tylko tak o, żeby coś było? Bo wypada? Choćbyś miał możliwości i wszystkie drzwi otwarte, małe są szanse na to, że będziesz realizować przez najbliższy rok coś czego nie chcesz. Sama się na tym złapałam tworząc postanowienia na 2017 rok. Automatycznie wpisałam pewną kwestię, nie zastanawiając się czy w ogóle mam chęć i potrzebę jej realizowania. Szybko wyleciała z listy 😉

Blank-empty-notepad-pencil-and-cup-of-tea-on-grey-desk

 

Moje małe cele na 2017 rok:

  • Regularne prowadzenie bloga; posty dodawane nie rzadziej niż 2/3 razy w tygodniu; uzyskanie 5 tys. UU,
  • Regularne sesje zdjęciowe, chciałabym realizować przynajmniej 3 w miesiącu; zdjęcia u pewnego fotografa, którego pracami jestem zachwycona,
  • Doszlifowanie języka angielskiego poprzez codzienną naukę – szczegóły zostawiam dla siebie,
  • Prowadzenie budżetu miesięcznego, co do tej pory udawało mi się przez może dwa miesiące, a potem go porzucałam,
  • Nauka na studia, która przez pierwsze półrocze została gdzieś daleko z tyłu, jednak zbliżająca się sesja każe mi się za nią zabrać i poświęcić jej min. godzinkę dziennie,
  • Książki, książki, książki! Biedne i zapomniane przez ostatni, dość napięty czas. Lista jest już w trakcie przygotowań,
  • Prowadzenie Bullet Journal, czyli planera idealnego, o którym post będzie już w nowym roku,
  • A te całkiem prywatne postanowienia zostawiam oczywiście dla siebie i równie mocno będę starać się je realizować!