Please assign a menu to the primary menu location under menu
pagelage
LIFESTYLE

5 zalet międzykontynentalnej przyjaźni: Polska – Indie

Przyjechał do Monachium, następnie do Pragi i Budapesztu. 30 września poznaliśmy się w Krakowie, 2 października spotkaliśmy się drugi raz. W następnym tygodniu odwiedził jeszcze Warszawę, Berlin, Amsterdam i Brukselę. I wrócił do domu. Do Indii.

Chaitanya dwa lata zbierał na spełnienie swojego marzenia. We wrześniu wybrał się na wymarzony eurotrip. Tak, całkiem przypadkowo poznaliśmy się i postanowiliśmy tę znajomość utrzymać.

Mój angielski jest na poziomie trochę kminie trochę mówię. Czasem mam w głowie to co chce powiedzieć, ale w obcym języku to już nie brzmi tak samo, tak samo mocno, emocjonalnie czy zabawnie. Ciężko jest wypracować swój styl mówienia, swój indywidualny język, gdy trzeba się zastanawiać nad tym czy na pewno wszystko jest poprawne.
Świadomość, że spotkamy się dopiero za kilkanaście miesięcy przytłacza. Czasem siedzę przy tym fejsie i myślę to fajnie by było pójść po prostu na spacer, na piwo, a nie ciągle stuk stuk stuk na klawiaturze.

pagedrage

 

Jakie są plusy takiej międzykontynentalnej przyjaźni?
Jest ich MNÓSTWO!

  1. NAUKA JĘZYKA
    To coś dla mnie. Prawdziwa rozmowa, czy chociaż konwersacja w Internecie ćwiczy język jak żadne tabelki i zadania w książkach. Chciałabym, żebym przy następnych naszym spotkaniu mówiła już swobodnie po angielski. Nic tak nie motywuje do nauki jak dobry cel.
    Chai trochę uczy się polskiego. Oczywiście narzeka na wymowę tych wszystkich naszych sz i cz. Może kiedyś ja nauczę się hindi?
  2. POZNANIE KULTURY
    Wiecie ile dowiedziecie się o innych kulturach z mediów? Nic. W telewizji pokażą to co kontrowersyjne, informacje często biegną ze skrajności w skrajność, bardziej strasząc niż zachęcając do poznania nowego. To coś w stylu ludzi którzy lecą do Japonii i spodziewają się na ulicach tłumu poprzebieranych wariatów , a na rogu każdej ulicy sklepu z używanymi majtkami. Ja po prostu chcę czerpać informacje z wiarygodnego źródła. Jak tam się żyje, jak pracuje. Co jest pięknego i ciekawego. Jak wygląda Diwali. Co męczy w życiu tam, co dzieli nas oprócz tysięcy kilometrów. Jacy są ludzie.
  3. MOTYWACJA DO PODRÓŻY
    Wiele miejsc na świecie chciałabym odwiedzić. Wszystko jest w sferze marzeń. Jeśli kiedyś przekuję marzenia w cele to Indie będą number one z tych pozaeuropejskich. Po prostu będę miała motywację szepcącą mi do ucha, że tam, daleko, daleko jest gość który zobaczył moją Polskę i teraz ja zobaczę jego Indie. I zrozumiem o wiele więcej niż rozumiem teraz.
  4. Pół żartem – pół serio, czyli OSZCZĘDZAMY NERWY I PIENIĄDZE.
    Mając osobę która jest na miejscu możemy zniwelować połowę stresu związanego z lotem i podróżą. Boisz się, że nie ogarniesz się na lotnisku? Ona już będzie tam na ciebie czekała. Zarezerwowanie hotelu? Tylko właściwie, którego, za ile i jak tam dojechać? Bez obaw, Twój przyjaciel na pewno Ci pomoże albo udostępni jakiś materac (i nie zapłacisz za to ani grosza). Nie mówiąc już o prywatnym przewodniku i tłumaczu. Co pozostaje? Brać walizkę i lecieć.
  5. HORYZONTY
    Żyjemy w innych światach. Nauczmy się czegoś od siebie. Obserwujmy. Spróbujmy czegoś nowego. Odważmy się.

 

Mam nadzieję, że następnym razem będziemy mieli więcej czasu i lepszą pogodę. No, chyba, że spotkamy się Indiach, to pogodę będziemy mieli załatwioną. Dzisiaj w Bombaju są 34 stopnie. Brzmi dobrze.

    1 Comment